piątek, 13 maja 2016

Niezgodna - Veronica Roth


Hej witajcie w moim kolejnym poście.

Dzisiaj piątek trzynastego. Sporo osób uważa, że jest on pechowy, ale mi nic złego się nie przytrafiło. A wam? Czy mieliście jakiegoś okropnego pecha?

Tym razem na "warsztat" bierzemy dosyć kontrowersyjną pozycję, a jest nią "Niezgodna".

Społeczeństwo zbudowane na ruinach Chicago jest podzielone na pięć frakcji: Altruizm, Nieustraszoność, Erudycja, Prawość i Serdeczność. Każdy, w wieku szesnastu lat, przechodzi test predyspozycji, a potem musi wybrać swoją frakcję. Ten kto nie pasuje do żadnej zostaje bezfrakcyjny,  Natomiast ten, kto łączy cechy kilku frakcji, jest Niezgodny i musi zostać wyeliminowany. Beatrice dokonuje wyboru, który zaskoczy wszystkich, nawet ją samą. Musi przejść brutalne szkolenie, zmierzyć się ze swoimi lękami i przekonać się, czy w nowym życiu jest miejsce na miłość.

Pewnie zapytacie "dlaczego kontrowersyjna?". A to dlatego, że ostatnimi czasy pojawiły się zarzuty do pani Roth, że napisała książkę tylko dla pieniędzy oraz że skopiowała Igrzyska Śmierci oraz inne tytuły. I powiem wam, że faktycznie jest tu, jak dla mnie, zbyt dużo nawiązań. Uważam, że postacie są źle wykreowane. Wszyscy są płascy i jednowymiarowi. Kompletnie nie rozumiem fenomenu tej książki, bo jak dla mnie to jeden wielki gniot. Prawdę mówiąc, to długo nie mogłem się za nią zabrać i tak stała i stała na półce, aż w końcu mówię sobie: "Dobra, zabieram się za to".  Na początku książka była koszmarnie nudna i bardzo wolno się ją czytało. Natomiast w drugiej części czytałem ją bardzo szybko, i nie wiem czy była to kwestia tego, że chciałem już ją skończyć, czy tego, że była ciekawa.
W książce znajdziemy doprawdy żałosne stwierdzenia takie jak: "ciśnie mnie w dołku". Te wszystkie komputery i sprzęty w końcówce bardzo skojarzyła mi się z Więźniem Labiryntu. 

Jeżeli chodzi o porównania, co do Igrzysk Śmierci to są one następujące:

Totalitarne rządy, miasto podzielone na frakcje, tak jak dystrykty w Igrzyskach


Uważam ze książka nie jest jakąś super wybitną pozycją. Powiedziałbym raczej, że nie jest to nic specjalnego.

Książkę oceniłem 4/10.

4 komentarze :

  1. Jak chłodna ocena... Cóż, ja z Niezgodną mam dobre wspomnienia, ale była to jedna z pierwszych dystopii, jakie w życiu przeczytała, więc nie mogłam jej porównywać do niczego innego. Kiedyś dałabym jej 7/10, teraz możliwe, że moja ocena byłaby niższa.
    W moim przypadku piątek trzynastego był jednym z najlepszych dni chyba od początku tego roku :D Zabobony to jednak... tylko zabobony ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wreszcie ktoś napisał recenzję, z którą zgadzam się w 100% ! Bardzo nie rozumiem szału na tę trylogię, dla mnie nie wyróżnia niczym od pozostałych dystopii. Oprócz tego że jest bardzo popularna, choć nie wiem dlaczego...
    Pozdrawiam!
    https://natalie-and-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Oprócz sprawdzianu z historii, projektu z techniki, niewyspania, bólu brzucha i głowy nie było najgorzej :D Niezgoda to na prawdę nic specjalnego. Pomysł dobry, chociaż nie bardzo oryginalny. Wykonanie za to pozostawia jeszcze więcej do życzenia. Film za to jest niezły ;D Czekam na kolejne posty!

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki nie czytałam i raczej nie zamierzam, ale widziałam film i bardzo lubię.
    Czy książka mocno się różni od filmu?

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka