piątek, 27 maja 2016

Piąta Fala: Bezkresne Morze - Rick Yancey


Ci, którym udało się przeżyć kolejne fale inwazji Obcych, zrozumieli, że aby przetrwać w nowej rzeczywistości, nikomu nie można ufać.

Co będzie dalej z Cassie i jej przyjaciółmi? Jak przetrwają zimę? Czy uda im się znaleźć sposób na pozbycie się Obcych? Jak potoczą się ich dalsze losy? 



Aby uzyskać odpowiedzi, musicie przeczytać tę książkę, chociażby z samego sentymentu do pierwszego tomu, bo w tej części, nie znajdziecie żadnych głębszych wartości. Książka według mnie pisana na siłę i bez pomysłu. Bardzo nie podoba mi się wprowadzenie nowej narracji. W tej części, a właściwie pod jej koniec, prawie w ogóle nie doświadczymy perspektywy Cassie, która może nie była jakąś najlepszą bohaterką, ale mam do niej sentyment.

Riner. Taaa... Ringer. Muszę przyznać, że w pierwszej części, skradła moją sympatię, ale w drugiej znienawidziłem ją do potęgi entej. Bohaterka stała się jakaś płaska i denna. Trudno było mi jej współczuć, kiedy mogliśmy bardziej poznać jej myśli. Prawdę mówiąc, rozdziały z Cassie i jej przyjaciółmi były nawet ciekawe, ale te z Ringer (czyt. druga połowa książki) były okropnie nudne i po prostu nie mogłem przez nie przebrnąć. Toteż dlatego taka ocena, a nie inna.

Szczerze, to nie dowiedziałem się z tej powieści nic więcej, na temat inwazji Obcych, co w pierwszym tomie. Mam nadzieję, że trzeci, ostatni tom, którego okładka jest cudna, okaże się o niebo lepszy. Cała trylogia zapowiadała się niesamowicie, ale ta część, to jeden wielki klump.

Ulubiony fragment:

  • s. 297/298

- Mój ojciec opowiadał taką historyjkę o sześciu ślepcach i słoniu. Jeden z niewidomych zbadał dłońmi nogę słonia i stwierdził, że zwierzę musi wyglądać jak kolumna. Inny dotknął trąby i powiedział, że słoń przypomina konar drzewa. Trzeci złapał za ogon i uznał, że słoń jest jak lina. Czwarty obmacał zwierzę po brzuchu, jego zdaniem słoń był jak ściana. Piąty facet położył dłoń na uchu, więc orzekł, że słoń musi być ukształtowany jak wachlarz. Szósty gładził kieł, według niego zwierzę przypominało fajkę.
- Morał jest taki, że od momentu pojawienia się ich statku wszyscy jesteśmy ślepcami obmacującymi słonia.

Książkę oceniam 5/10, ale tylko z sentymentu do pierwszego tomu.

PS Wolicie takie grafiki, z tematycznym tłem, czy zwykłe zdjęcie okładki? 

4 komentarze :

  1. Hahahah, już Cię uwielbiam <3 Idealnie opisałeś moje odczucia co do pierwszego tomu. Drugi będzie jeszcze gorszy? Nie wiem czego się spodziewać, bo nie myślałam, że da się upaść niżej, brawa dla autora...
    A powiedz mi, czy będą tam rozdziały pisane przez Bena? On i Sam to jedyne postacie, do których czułam coś pozytywnego, więc jeśli Rick odbierze mi nawet ich... Ekhm, delikatnie mówiąc znielubię go jeszcze bardziej
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo ciekawa tej trylogii. Muszę w końcu zdobyć pierwszy tom! Co do drugiego - często tak jest, że drugie tomy trylogii prezentują o wiele niższy poziom niż pierwszy. Mam nadzieję, że w trzecim wszystko będzie o wiele lepsze i ta Riner przestanie irytować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze jestem trochę rozczarowana :'C Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Może to tylko tak zwany syndrom drugiego tomu? Miejmy nadzieję, że trzeci tom nas nie rozczaruje! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć!
    Nominowałam cię do Kreatywnego Book Tagu.Będzie mi bardzo miło,jeśli go wykonasz. :)
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/2016/05/kreatywny-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka