środa, 17 sierpnia 2016

Film - Papierowe Miasta


Hej wszystkim :D

Dziś mam dla was recenzję filmu na podstawie książki pt. Papierowe Miasta.
Zapraszam do recenzji:

W celu zapoznania się z fabułą zachęcam was do przeczytania recenzji książki na moim blogu. (link)

Na samym początku chciałbym wspomnieć, że film podobał mi się znacznie mniej, niż książka.

Może zaczniemy od obsady. Muszę przyznać, że nie jest ona zbyt dobrze wybrana. Aktorzy, według mnie, w ogóle nie przypominają postaci, opisanych w książce. Margo Roth Spiegelman miała być piękna i urocza, a jest jaka jest.

Było kilka różnic jak taka, że w podróż wyjechało więcej osób, aniżeli w książce. Sporo rzeczy wyobrażałem sobie zupełnie inaczej i zupełnie inaczej też były one opisane w książce, jednak nie zmienia to zarysu głównej fabuły. Wiadomo, że nie da się odwzorować strony w stronę.

Prawdę mówiąc, po przeczytaniu książki zupełnie inaczej wyobrażałem sobie relację Margo i Quentina. Nie wiem dlaczego.

Oglądając film, nie było zbyt wielu momentów, w których bym się nudził. Może jest to spowodowane tym, że film nie jest tak długi, jak większość ekranizacji, bo trwa zaledwie godzinę i czterdzieści minut. Jest to dla mnie naprawdę ogromny plus.

Moim zdaniem twórcy mogli troszeczkę bardziej przyłożyć się do tej produkcji, no ale cóż.

Wiem, że post ten nie jest za długi, ale zawarł wszystko, co powinniście wiedzieć o tym filmie. Po prostu, gdy nie mam nic więcej do dodania, to posty będą krótkie. Natomiast, gdy uważam, że dany film lub książką, są warte głębszych przemyśleń, to posty na ich temat będą dłuższe.

Oceniam go 6/10. Nie jest najlepszy, ale nie jest też najgorszy. Możecie obejrzeć go w nudny sobotni wieczór.

4 komentarze :

  1. Nie czytałam książki. Ogólnie to nie przepadam za twórczością Greena. Mimo wszystko, jeśli będę miała chwilkę, film z chęcią obejrzę, chociażby jako coś niezobowiązującego i nie najwyższych lotów ;) Widzę też, że czytasz "Morze potworów". Nie mogę się doczekać Twojej recenzji! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra, warto ci wspomnieć, że taki był zamiar powstania filmu, że nie miał być ekranizacją, a jedynie inspirowany książką. Druga sprawa, czego ty chcesz od mojej Cary, hę? Może wyglądem nie przypomina Margo, ale sam John Green powiedział, że charakter ma idealny, jest niezależna i potrafi walczyć o swoje, i ja się z tym zgadzam.
    Wiadomo, że nie da się aktorów dopasować idealnie, bo po prosto pisarze nie tworzą bohaterów pod istniejących ludzi, ale posługują się kreatywnością przez co ich postacie są niezastąpione.
    A co do samych papierowych miast, czytałam książkę dosyć dawno, jakiś rok temu, ale pamiętam, że się w niej zakochałam i miałam niemałego kaca książkowego. Film obejrzałam zaraz po jego premierze, i tak, z początku wydawał mi się feminizm uważasz Ty, jednak z czasem docenilam to, że jest tak samo wspaniały jak książka i przekazuje tyle samo mądrości, nad którymi trzeba pogłówkować, jak to w przypadku powieści Greena bywa.
    Widzę, że szablon ładnie się spisuje :D

    Pozdrawiam cieplutko <3
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Według mnie film jest lepszy od książki. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja książki nie czytałam, oglądałam tylko film i był przyjemny, ale dość przeciętny. Choć podobno ekranizacja jest gorsza od wersji papierowej (mam nadzieję! :D)
    Pozdrawiam :)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka