piątek, 16 września 2016

Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Bitwa w Labiryncie

Hej wszystkim :D
Dzisiaj mam dla was kolejny post z serii książek o Percy'm. Wiem, że ostatnio jest mały spam Percy'm, ale został mi już tylko jeden tom i nie wiem, kiedy go przeczytam, bo na razie mam dosyć Percy'ego. Zapytacie dlaczego? Zapraszam do recenzji:

Percy Jackson nie spodziewa się niczego dobrego po dniu otwartym w nowej szkole. Ale kiedy nagle pojawia się jego tajemnicza znajoma śmiertelniczka oraz demoniczne cheerleaderki, sytuacja staje się po prostu dramatyczna. Czas ucieka, a wojna między Olimpijczykami a straszliwym królem tytanów Kronosem zbliża się nieuchronnie. Zagrożony Obóz Herosów z każdą minutą coraz mniej przypomina bezpieczną przystań, ponieważ armia Kronosa szykuje się do ataku na jego dotąd niedostępne granice. Żeby powstrzymać inwazję, Percy i jego przyjaciele muszą wyruszyć na wyprawę przez Labirynt – ogromną podziemną krainę, gdzie za każdym zakrętem czają się potwory i zdumiewające niespodzianki.

Zacznę od tego, że po przeczytaniu trzeciego tomu, miałem ogromnego kaca książkowego. Nie miałem ochoty nawet patrzeć na żadną książkę, a co dopiero czytać. Po pewnym czasie jednak skończyłem ten tom i muszę powiedzieć, że podobał mi się znacznie mniej, niż poprzednie.



Autor znów zawarł przypomnienia, co do poprzednich tomów. Ułatwia to bardzo czytanie, bo z biegiem czasu zapominam co działo się w poprzednich częściach.

Podoba mi się, że tym razem, akcja nie dzieje się na powierzchni, tylko w Labiryncie pod ziemią. Jeżeli jesteśmy już przy Labiryncie, to hmm... z czym może nam się to kojarzyć? Może z Więźniem Labiryntu? O tak! Zdecydowanie tak!

Główny wątek natomiast znów jest mało prawdopodobny. Nastolatkowie wchodzą do Labiryntu, w którym zginęły setki osób i udaje im się, jako tako, sprawnie w nim poruszać. Czyż nie jest to mało prawdopodobne? Mimo, że jest ten sam schemat, co w poprzednich tomach, podoba mi się nagły zwrot akcji. Dziwne jest też to, że nagle wszystkie ważne miejsca na świecie, łączą się z Labiryntem. 

Zastanawia mnie, dlaczego Rick Riordan nagle ni stąd, ni zowąd wprowadził Herosów, którzy są dorośli, skoro w poprzednich tomach nie było o nich mowy. Autor postanowił wprowadzić wątek poboczny, co moim zdaniem, jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Chodzi mi tutaj o Grovera. Ci co czytali, wiedzą.

Podoba mi się poczucie humoru, zawarte na kartach tej powieści. Nie podobają mi się natomiast sny Percy'ego. Ni to ciekawe, ni przyjemne. 

Wszystko, co zawarłem powyżej jest takie zagmatwane, ale wybaczcie mi to. Teraz przechodzimy do bohaterów.

Na początku moją uwagę przykuło wykluczenie kilku bohaterek, które w poprzedniej części, były strasznie irytujące i jednoczesne wprowadzenie bohaterki, która w trzecim tomie, wystąpiła tylko w dwóch rozdziałach. 

Dziwi mnie to, że bohaterowie znów są nadzwyczaj naiwni, mimo tego, że są starsi. Nie boją się w ogóle podjąć decyzji, dzięki której mogą zginąć. 

Spodziewałem się, że relacje między nimi się "rozwiną", ale nie przypuszczałem, że w taki sposób. Chociaż rozumiem decyzję autora, bo jest to powieść przygodowo-fantastyczna, a nie romantyczna.

Dziwi mnie też to, że na początku pewien bohater był dzieckiem i zachowywał się jak dziecko, a pod koniec zachowuje się jak dorosły, mądry człowiek.

Reszta bohaterów była dobrze wykreowana i wszystko mi w nich odpowiadało.

Brakuje mi w tej książce opisów krajobrazu i świata, po którym poruszają się bohaterowie. Musieliśmy sami sobie wszystko wyobrażać, bo autor nie umieścił zbyt wielu opisów, których fanem nie jestem, ale lubię, gdy wiem jak wygląda świat przedstawiony.

Wiem, że pewnie powiecie, że uczepiłem się  tych punktów kulminacyjnych, ale naprawdę szkoda, że są one aż tak słabe. W pierwszych tomach tej serii, były dobre i ciągnęły się one poprzez kilkadziesiąt stron, a teraz są słabe i znajdują się na kilkunastu stronach.

W książce, tak naprawdę, znajdziemy wszystko i nic. Moim zdaniem nie wnosi ona nic szczególnego, jeżeli chodzi o główną fabułę całej serii. Myślę, że czytałem ją w nieodpowiednim czasie.

Wydaje mi się, że muszę trochę odpocząć od Percy'ego Jacksona, zanim zabiorę się za kolejny, ostatni tom.

Ulubiony fragment:

  • s. 344
- Ty... Zrobiłeś coś miłego. Czemu?

- Bo ja jestem miły. Miły całym swoim jestestwem, Perry Johanssonie.

Dzięki za czytanie i zapraszam do kolejnych postów. Jeżeli są jakieś błędy w recenzji, to najmocniej przepraszam, ale pisząc ją, jestem chory i mogę nie widzieć wszystkiego. Mam nadzieję, że post wam się spodobał :D

Książkę oceniam 6/10.

3 komentarze :

  1. Mimo niesłabnącej popularności, którą cieszy się ta seria, do tej pory nie udało mi się z nią bezpośrednio zapoznać. No może poza fragmentem filmu, oglądanym przez moją klasę na lekcji, ale nie dość, że nic z niego nie zrozumiałam, bo była to najprawdopodobniej druga część, to jeszcze zadzwonił dzwonek i tym oto sposobem nie dobrnęliśmy nawet do połowy. Ale może to i nawet lepiej, bo należę do grona osób, które wyznają żelazną zasadę: najpierw książka, potem film. Do samej książki przymierzam się już od dłuższego czasu, ale na razie wciąż tkwię w tym samym, martwym punkcie... Powód? Cała masa innych książek, które chcę przeczytać, a do tego brak czasu. Może kiedyś... w możliwie niedalekiej przyszłości... znajdę dostateczną motywację do przeczytania Percy'ego Jacksona, ale na pewno nie dziś i nie jutro ;)
    Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia! :D
    ~ Alokin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji zapraszam do mnie^^ -> http://droga-do-ksiazek.blogspot.com/

      Usuń
  2. http://www.pangrodzki.pl - blog artysty, pisarza

    Zobacz moją nową książkę science-fiction i muzykę techno oraz obrazy olejne na płótnie.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka